Project Description

Poznaj największą szczęściarę świata!

Sierpniowy numer amerykańskiego magazynu Harper zawiera fascynującą historię o kobiecie Joan R. Ginther, uznanej w prasie za „największą szczęściarę na świecie”. Pani Ginther mieszka w USA i posiada niezwykłego fuksa do wygrywania loterii. I nie chodzi tu o wygrane rzędu kilku czy kilkunastu dolarów. Chodzi o główne wygrane, z których każda przekroczyła kwotę 2 milionów dolarów. Zdarzyło się jej to bowiem… (póki co) czterokrotnie! A łącznie wzbogaciła się już z tego tytułu o ponad 20,4 milionów dolarów.

[Głosów: 4   Average: 5/5]
Banner największa farciara świata

Joan Ginther najpierw w 1993 roku sięgnęła po 5,4 miliona dolarów. Dekadę później wygrała 2 miliony dolarów, a już dwa lata później kolejne 3 miliony dolarów. Wisienką na torcie był natomiast jackpot o wartości 10 milionów dolarów.

Jakie miała na to szanse? Mniej więcej jeden na osiemnaście septylionów. Zastawiasz się ile to właściwie jest? 1 septylion to 1042, czyli jedynka i 42 zera.

Aby przybliżyć nieco perspektywę takiego prawdopodobieństwa, autor artykułu z pisma Harper, Nathaniel Rich, podaje przykłady, że we wszechświecie jest jeden septylion gwiazd i jeden septylion ziarenek piasku na Ziemi. Osoba, która ma takie szczęście jak pani Ginther, statystycznie powinna się urodzić tylko raz na kwadrylion lat. Jeżeli tą liczba też zbyt często nie operujesz, to spieszymy z kołem ratunkowym – kwadrylion to z kolei 1024, czyli jedynka i 24 zera. Takie są na to szanse – oczywiście zakładając, że wszystko byłoby dziełem czystego zbiegu okoliczności…

OK, znasz pewnie ludzi, którym przynajmniej raz w życiu przytrafiło się znaleźć na ziemi banknot o wysokim nominale, powiedzmy 200 zł. Szanse na to wynoszą mniej więcej 1 na 100 000. Znalezienie się w takiej sytuacji wymaga zatem mnóstwo szczęścia, ale to i tam śmiesznie mało w porównaniu do farta naszej bohaterki.

Po czwartym zwycięstwie Ginther, stowarzyszenie Associated Press opisało jej historię, a wraz za tym, niemal we wszystkich zakątkach świata została ogłoszona najszczęśliwszą kobietą na naszej planecie.

Nathaniel Rich uważa jednak, że niezwykłe szczęście Ginther jest co najmniej podejrzane i na siedmiu stronach swojego artykułu opisuje uzasadnienie dla swoich przypuszczeń.

„Gdy w kasynie dzieje się coś niezwykłego, najpierw dokonujesz aresztowania, a później zadajesz pytania” powiedział Richowi profesor z Institute for Study of Gambling & Commercial Gaming na University of Nevada w Reno.

A co jeszcze niezwykłego jest w tej historii? Ginther wygrała wszystkie cztery loterie w Teksasie – pierwsze w standardowym losowaniu pick-six w 1993 roku. Dziesięć lat później miała trzy zwycięstwa w dwuletnich odstępach dzięki zdrapkom kupionym w tym samym mieście Bishop w Teksasie, w którym dorastała i co szczególnie ciekawe, w tym samym punkcie sprzedaży!

I nie było tak, że Ginther mieszkała w Bishop od dziesięcioleci. Nie, ona w tym czasie mieszkała już w… Las Vegas w stanie Nevada!

1. Kto powiedział, że kobiety są słabe z matmy?

Zanim jednak zaczniesz się pakować i szukać biletów lotniczych do miasta Bishop, poznaj inne ciekawe aspekty tej sprawy. Czy bowiem do myślenia nie daje także fakt, że Ginther jest świetną matematyczką, z tytułem doktora na Uniwersytecie Stanforda?

Tym tropem poszedł autor artykułu w piśmie Harper. Rich szczegółowo opisał liczne sposoby, w jakie Ginther mogła grać systemem – w tym chyba najciekawszą tezę, że mogła odkryć algorytm określający miejsce, w którym zwycięski kupon jest umieszczany w każdej serii gier. Zwycięskie losy nie mogą być bowiem rozmieszczane zupełnie losowo ze względu na szansę, że wszystkie zgrupują się w jednym pakiecie.

Po tym, jak Ginther zorientowała się, jak działa ten algorytm, ustalenie gdzie zostaną wysłane zwycięskie zdrapki było już dużo łatwiejszym zadaniem, ponieważ harmonogram wysyłki jest najwyraźniej ustalony i istnieje kilka źródeł z których mogła się tego dowiedzieć. Oczywiście musiała się jeszcze upewnić, że nikt inny nie kupił losów przed nią. To wymagało już współpracy z właścicielem punktu sprzedaży zdrapek lub wykupienia wszystkich jak tylko pojawią się w sprzedaży. To też nie jest niemożliwe do wykonania.

Póki co jednak, wszystko to jest tylko teorią przedstawioną w piśmie Harper i w żaden sposób nie zostało udowodnione.

Rich dodaje, że oczywiście wygrane Ginther mogły być także niezwykłym dziełem przypadku. Jej szanse na zwycięstwo rosły wraz ze wzrostem częstotliwości jej gier i liczbą kupowanych losów, a rzekomo po pierwszym zwycięstwie kupowała ich ogromne ilości.

Rich wspomina także o innych wielokrotnych zwycięzcach, chociaż nikomu nie udało się wygrać tak często jak Joan Ginther. Ktoś jednak musi być najlepszy prawda?

Joan R. Ginther najszczęśliwsza kobieta świata

2. Siła wyższa?

A co na to mieszkańcy miasta Bishop? W dużej części wydają się wierzyć, że za tym niezwykłym przypadkiem stoi wola boska i cieszą się, że miało to miejsce w ich mieście. Chociaż z drugiej strony, pewnie każdy z nich po cichu żałuje, że choć jeden ze zwycięskich kuponów nie trafił właśnie do niego:)

Rich twierdzi, że nie mógł skontaktować się z Ginther w celu uzyskania jej komentarza do sprawy. Natomiast Texas Lottery Commission, czyli organizator loterii, twierdzi jedynie, że Ginther musiała „urodzić się pod szczęśliwą gwiazdą” i nie podejrzewają, że w tej sprawie jest coś nie tak. Całej historii pewnego smaczku dodaje też fakt, że „złoty” punkt sprzedaży losów pani Ginther w niedługim czasie po wydaniu ostatniego zwycięskiego losu przestał działać…

A co obecnie robi sama Joan R. Ginther? Ciężko odnaleźć jakiekolwiek informacje na ten temat, ale według Wikipedii nadal mieszka w Las Vegas w stanie Nevada i robi wszystko aby unikać rozgłosu.

Nowe posty na blogu